MOJE DOŚWIADCZENIE sPOKOJU.


Do medytacji zaprowadziło mnie cierpienie i ciekawość. Zapewnienie mojego nauczyciela, że "kto umrze zanim umrze, ten nie umrze gdy będzie umierał" na wiele lat zjednoczyło mnie z medytacyjną poduszką. Nie wiem jak to było możliwe ale mimo ogromu zajęć - trójki dzieci, pracy, budowy domu i wspólnego życia - co miesiąc znajdowaliśmy z mężem czas na kilkudniowe odosobnienia medytacyjne. Po wielu latach starań i poszukiwań obudziłam się w pięknym i spokojnym świecie, w którym nie wiedząc o tym, od zawsze byłam.

Joanna Eichelberger