Dzień sPokoju 2013

>>Galeria zdjęć z Dnia sPokoju 2013


Gdy wychodziłam z domu padał ulewny deszcz. Jako organizatorka nie miałam wyjścia;-) Gdy dojechałyśmy z Gosią na Pole Mokotowskie deszcz padał nadal i nikogo więcej oprócz nas nie było. Znalazłyśmy "suchą" przystań w pubie Tola, a nad jeziorkiem umieściłyśmy plakat z informacją, że tam czekamy. Siedziałyśmy na tarasie podziwiając kwitnący czarny bez i wsłuchując się w muzykę deszczu. Ponieważ deszcz wyglądał na dość uparty, to zaczęłam rysować mandalę kredkami na papierze - skoro nie da się kredą na chodniku. W międzyczasie dojechały Ania i Ewa z gongami i włoskim przyjacielem Angelo. I wspólnie postanowiliśmy poczekać aż przestanie padać i zagrać na gongach nad jeziorkiem, a jeżeli nie - to na tarasiku w Toli. Angelo dołączył do rysowania mandali, a Ania tworzyła hennową mandalę na dłoni Gosi. I przestał padać deszcz! Świat wyglądał bajkowo - w rosie i parującej mgle:-) A chodnik nad jeziorkiem wysechł zapraszając do powrotu na tradycyjne mandalowo-gongowe miejsce. I choć liczyłyśmy się z tym, że rysować i grać będziemy nawet jeżeli nikt więcej nie dołączy, to ku naszej radości okazało się, że spośród deszczowej mgły wyłoniło się jeszcze kilka osób "pogodoodpornych"! I Dzień sPokoju się odbył! Były i mandale, i koncert, i nawet medytacja - co prawda na stojąco i krótka, ale była:-)
Czasem warto wyjść z domu nawet kiedy pada deszcz;-)
Do zobaczenia za rok!
Anna


Dzień sPokoju 2012

>>Galeria zdjęć autorstwa Gosi



Dzień sPokoju 2011

>>Galeria zdjęć autorstwa Gosi

>>Galeria zdjęć Dźwięk Duszy



Dzień sPokoju 2010

>>Galeria zdjęć autorstwa Gosi



Dzień sPokoju 2009

>>Galeria zdjęć



Dzień sPokoju 2008

...wczoraj (tj. 18.5.2008) się rozpadało, ludzie zdążyli tylko trochę pomalować, a potem wszystko zmył deszcz, wszędzie mokro, co z koncertem? medytacją na trawie? ...

to było dla mnie ważne doświadczenie, bo widziałam jak bardzo mnie to stresuje, że nie jest tak jak powinno być, tak jak było założone, że pies, wyskoczył z jeziorka, otrząsnął się i mandala malowana kredą spłynęła, że ulotki partnerów pływają, że...leje i za chwili wszyscy uciekną do domów...popatrzyłam na innych... byli spokojni, zrelaksowani, wygłupiali się.
Joanna Eichelberger zaprosiła nas do kręgu, dookoła drzewa, dawały nam schronienie, nie było widać niczego poza tymi drzewami, a my w środku, deszcz, zapach ziemi, intensywne kolory, ona prowadzi jakieś ćwiczenia szmańskie, jest mokro, czuję na sobie mokre ubranie, jest mi niewygodnie, wiercę się, przystaję z nogi na nogę.
A potem poczułam taką wolność i przyjemność, że stoję obiema nogami na ziemi, że CZUJĘ ZIEMIĘ, jej zapach, pulsowanie... było w tym coś surrealistycznego, magicznego i wreszcie poczułam ... SPOKÓJ
(MF)

>>Galeria zdjęć z Dnia sPokoju 2008



Dzien sPokoju 2007

Dla mnie było to niezwykłe przeżycie, bardzo głębokie i poruszające. Mam poczucie, że moja relacja byłaby w pewnym sensie nie na temat - jako główna organizatorka i pomysłodawczyni przeżywałam ten Dzień w bardzo szczególny sposób. Tym bardziej, że po raz pierwszy wystąpiłam w takiej roli. Nie mam śmiałości (póki co) aby więcej na ten temat napisać, nie jestem też w stanie (póki co) wyrazić w sensownej, pisemnej formie uczuć, które w sobie mam w związku z tym Dniem ...
Dlatego zapraszam do Galerii i oddaję głos Izie oraz Gosi.

A dwa ostatnie zdjęcia w Galerii to przepiękna niespodzianka jaką sprawiła mi Pani Edyta Kurylak, która dołączyła do nas duchem organizując jednoosobowy Dzień sPokoju w Górecku Kościelnym - mandale zamiast na asfalcie malowała na kartonie (bo w Grecku Kościelnym nie ma asfaltu:-) a zamiast koncertu gongów zabrzmiały kamertony anielskie. Jak widzicie wszystko jest możliwe, a marzenia... po prostu się spełniają :


Galeria zdjęć z Dnia sPokoju 2007



...jestem tu od samego początku a nawet od "chwilę przed"... No i ... w końcu wydarza się, dzieje się, a ja współuczestniczę w tym niesamowitym przedsięwzięciu, które też miałam okazję poznać wcześniej troszkę od kuchni - jako, że znam Anię - a w idei Dnia sPokoju zakochałam się, można to ująć - od pierwszego wejrzenia. A teraz... jestem Tu - w samym środku - wydarzenia, mandali... Co robię najpierw? Sama tym zaskoczona rysuję mandalę... Z pasją małego, beztroskiego dziecka :-))) Boże, nie przypuszczałam, że tworzenie kredą po chodniku jest tak przyjemne!!! No więc tworzę - jedną, drugą, kolejną.. A dookoła - coraz bardziej kolorowo. Dzieci, ich rodzice... Ktoś mówi, że po raz pierwszy od trzydziestu lat coś rysuje... I że to niesamowite. A dla mnie najbardziej niesamowite to, że dołączają kolejni ludzie, że się śmieją, wspaniale bawią i ...rysują... kredą po chodniku... wszyscy - jak dzieci... I że rysują, rysujemy - przepiękne mandale! - choć pewnie wielu z nas - nie wie nawet co to... Taaak... Czekam na następny taki dzień!

Pozdrawiam wszystkich!
Iza

Jako, że uczestniczyłam w Dniu sPokoju w roli fotografa i widza (mam nadzieję, że obiektywnego) i miałam możliwość obserwacji wszystkiego chłodnym okiem, udzielam sobie pozwolenia na ocenę tego rzedsięwzięcia. Gwoli ścisłości muszę jeszcze dodać, że jestem totalnym laikiem, jeżeli chodzi o mandale, medytacje i gongi. Pomijając piękną pogodę, urocze miejsce, jakim są Pola Mokotowskie impreza zrobiła na mnie duże wrażenie. Miałam okazję obserwować ludzi, dzieci i dorosłych, którzy z równym zapałem oddawali się tworzeniu mandali. Na asfalcie powstały prawdziwe kredowe dzieła sztuki, a trzeba dodać, że wielu autorów "okrągłych obrazków" to ludzie tacy jak ja, mający po raz pierwszy do czynienia z tym pojęciem...
Także koncert gongów przyciągnął sporo osób, które z zainteresowaniem przystawały, by choć przez chwilę posłuchać tej intrygującej muzyki. Mam nadzieję, że udało mi się na swoich zdjęciach uchwycić, choć odrobinę tej atmosfery dobrej zabawy i spokoju, jaka panowała nad jeziorkiem.

Gosia